Tańcz albo giń

thriller | USA | 1987 | reż. Richard W. Munchkin

Tanecznym krokiem w świat lat 80., narkotyków i złych decyzji

Jason próbuje ogarnąć dwie rzeczy naraz: doprowadzić swój zespół taneczny do wielkiego występu i wyrwać się z uzależnienia od narkotyków. Problem w tym, że mieszka z współlokatorem, który handluje kokainą a kiedy ten zostaje zabity za przekręty w interesach, Jason zaczyna być nękany przez dealerów, którzy są przekonani, że to on ukrywa brakujący towar. Taniec? Jest. Kryminał narkotykowy? Jest. Wybór między tańcem a kłopotami? Cały czas.

To jest kino, które wygląda i brzmi jak późnonocna kaseta VHS: taneczny sznyt epoki (ambicje w stylu „chcę zrobić coś jak „Flashdance”) zderzony z brudnym wątkiem narkotykowym i narastającą paranoją. Do tego dochodzi Las Vegas jako tło – miasto, które samo w sobie jest neonem, obietnicą i ostrzeżeniem jednocześnie. W efekcie dostajemy bardzo 80sową hybrydę: taneczny thriller z erotycznymi scenami i narkotykowym brudem, w którym parkiet, sypialnia i ulica funkcjonują na równych prawach.

Richard W. Munchkin reżyseruje „Tańcz albo giń” jak kino klasy B powinno być kręcone: na wysokim pulsie, niskim budżecie i bez zatrzymywania muzyki. Realne lokacje, umowna dramaturgia i aktorstwo balansujące między pasją a przesadą składają się na film, który nie zawsze trafia w rytm, ale nigdy nie schodzi z parkietu. To kino, które nie próbuje być eleganckie – woli być głośne, spocone i szczere.

tytuł oryginalny: Dance or die

reżyseria: Richard W. Munchkin

język: angielski

napisy: polskie

czas: 1 h 30 min